Minuta ciszy

Niech mnie ktoś oświeci, bo ewidentnie mam problemy z percepcją dzisiejszych wydarzeń.

Kim był Piotr S. zanim się podpalił?

Był znanym politykiem? Ważnym działaczem społecznym? Organizatorem akcji charytatywnych? Rekordzistą w honorowym dawstwie krwi?

Nie. Nie był nikim istotnym dla polskiego życia społecznego. Był – jak sam się nazwał – ,,szarym człowiekiem”.

W takim razie – czym był jego gest?

Aktem buntu przeciwko samozwańczej władzy wybranej w wyniku zamachu stanu?

No nie. Rząd został wybrany decyzją narodu, w legalnych wyborach.

Aktem buntu przeciwko rządowi, który po dojściu do władzy zlikwidował wolne wybory i ogłosił się dożywotnim władcą Polski?

No chyba kurwa nie. W chwili kiedy piszę te słowa, Macierewicz nie wypuścił czołgów na ulice, a następne wybory parlamentarne odbędą się za niecałe 2 lata. Jak usłyszycie nadlatujące myśliwce PiS Waffe, dajcie mi znać.

Gestem patriotyzmu i aktem buntu przeciwko napadającym na Polskę najeźdźcom?

No nie. Nikt nas chwilowo nie atakuje, poza bolszewikami z Unii, niemiecką prasą i Lewactwem Wszechplanetarnym.

No to może jego gest był aktem buntu przeciwko brakowi możliwości dostępu do prawdy?

No też pudło, i to jeszcze większe. Dzisiaj mamy dostęp do tylu mediów, mogących publicznie, jawnie i bez przeszkód głosić tak różne poglądy na KAŻDY temat, że każdy odbiorca sam może sobie dzisiaj definiować słowo ,,prawda” i sam decydować z kim się zgadza a z kim nie. Jesteśmy zalewani możliwością wyboru przekazu medialnego jak nigdy dotąd w historii. Pierdolca możemy dostać od tej różnorodności informacyjnej, i – niestety – wielu z nas dostaje. Dziś prawda jest towarem. Nie liczy się zawartość, tylko opakowanie, i to, czy akwizytor umie ją sprzedać.

Napisałem do tej pory coś nie tak? Gdzieś się mylę? Popełniłem jakiś błąd logiczny? Może chociaż zastosowałem jakąś nadinterpretację faktów?

Bo jeśli nie, to pozostaje nam zgodzić się, że – świętej pamięci – pan Piotr zabił się z nienawiści do wizji Polski, z którą aktualnie zgadza się najwięcej Polaków. I nie miał lepszego pomysłu jak przekonać Polaków, że wizja, w którą od wierzył, jest lepsza. I nie chciało mu się czekać do wyborów. I wreszcie – cierpiał na poważną depresję, którą w dodatku każdego dnia u wielu Polaków podsycają media, kreujące jakąś psychozę strachu i tworzące alternatywną rzeczywistość.

W takim razie – dlaczego debatujemy dzisiaj nad tym czy Kryśka Pawłowicz (która nie znalazłaby się w moim rankingu TOP 100 ulubionych polityków, mimo że nie wiem, czy umiałbym tylu wymienić) wstała z ławy czy nie wstała, zamiast debatować nad tym – dlaczego polski Sejm postanowił uczcić minutą ciszy śmierć tego akurat człowieka, który – jak już ustaliliśmy – ani nie był za życia nikim zasłużonym dla Polski, ani jego gest nie był godny pochwały, a nawet wręcz przeciwnie?

Bo ludzkie życie jest ważne i trzeba je szanować, tak? Okej. W takim razie – w Polsce każdego dnia umiera ponad tysiąc osób. Kilkanaście z nich to samobójcy. Reszta ginie ze starości, z powodu choroby lub w wypadkach.

Jesteście w stanie podać mi JEDEN sensowny powód, dla którego ci wszyscy ludzie mniej zasługują na minutę ciszy, niż Piotr S…? Bo co, bo ich życie jest mniej ważne? Mniej zasługujące na szacunek? Bo się nie podpalali? Bo nie robili przedstawienia medialnego z własnej śmierci? Bo jego gest należy gloryfikować i naśladować…?

Dziś zmarł Janusz Kłosiński. Był znakomitym aktorem, ale i sekretarzem PZPR, popierającym publicznie wprowadzenie stanu wojennego. I chociaż za swoje poglądy polityczne zasługiwał na największe potępienie, to szczerze mówiąc, o wiele łatwiej przyszłoby mi dowiedzieć się, że Sejm uczcił dziś JEGO pamięć, a nie Piotra S. Bo Piotr S. poza podpaleniem się i przyczynieniem się do rozbudzenia w Polsce histerii, nie zrobił dla niej nic. A Kłosiński, poza swoją szkodliwą działalnością polityczną, zrobił przynajmniej sporo dobrego dla polskiej kultury. Zresztą, o Olbrychskim kiedyś powiem to samo.

Odłóżcie na chwilę sympatie lub antypatie do kontrowersyjnej postaci, jaką bez wątpienia jest Pawłowicz.

Jesteście w stanie podać mi JEDEN sensowny powód, dla którego debatujemy dziś nad tym czy Pawłowicz wstała czy nie wstała, chociaż gdy ludzie podpalali się w proteście przeciwko Tuskowi nie wstał ANI JEDEN poseł, CAŁY ÓWCZESNY RZĄD miał ich centralnie W DUPIE, a ,,Wyborcza” nazywała ich TERRORYSTAMI…?

Przecież my się dzięki postkomunistycznym mediom TOPIMY po uszy w cuchnącej obłudzie, i zalewa nas fala bezczelnego kłamstwa i podwójnych standardów moralnych!

Czy świat naprawdę zwariował do reszty…?

4 thoughts on “Minuta ciszy”

  1. Hansel napisał(a):

    W punkt

  2. Hektolitr Decybella napisał(a):

    Ciekaw jestem czy Hartman wytypuje następną osobę do spalenia ?.Bo że sam się nie spali to jest pewne.Kogo wydelegują Adwokaci ?

  3. jurek napisał(a):

    To jaki jest wynik w konkurencji samopodpalenia? Bo w kategorii „morderstwa”, o ile się nie mylę 1:0 prowadzi PO.
    O sondażach poparcia nie wspomnę, coby nie wywołać „iskry”

  4. Rubinia napisał(a):

    Wydaje mi się, że minuta ciszy to nie nagroda za dokonania. Rząd odniósł się do zgorzelca chyba z dwóch powodów: 1) niewątpliwie to strasznie desperacki i (tu) nienormalny czyn, jest czego współczuć; sam się zabił w okrutny sposób dla jakichś majaków, i 2)podobno zostawił jakby „list samobójcy” w którym oskarża rząd o swój desperacki krok (nawet piszesz o tym w tej notce jak rozważasz motywy) więc trudno żeby rząd się do tego nie odniósł; trudno rządzącym poczuwać się do winy (z powodu broku czołgów na ulicach itd. czyli z absurdalności zarzutu) ale jednak to była „wiadomość” do nich skierowana więc nic dziwnego że odpowiadają, czcząc jego pamięć – pokazują, że zauważyli i że im smutno. Mi samej szkoda, że się spalił z takiego głupiego powodu, czyli właściwie nie wiadomo czemu.

    No a właśnie. POprzednia ekipa leciała w kulki i na wszystko i na wszystkich bimbała. Widzę różnicę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *