Miłość jako towar zamienny

1. Reklama T-Mobile.

Wielkomiejska, .nowoczesna rodzinka podjeżdża pod wiejską chałupę. Krowa, kury, kot, te sprawy. Mamuśka już w drodze z samochodu do domu, z nabzdyczoną miną rozpacza nad tym, że nie będzie jak miała obejrzeć ,,nowy odcinek bez zacinania”. Wnusio ledwie wszedł do domu babci, i już od progu z wyrzutem wytyka rodzicom, że o 17 miał grać z kumplami on-line. Nastoletnia wnusia w ogóle nic nie mówi tylko robi minę jakby miała za chwilę zesrać się na rzadko. Z rozpaczy za utraconą na kilka dni lub godzin cyfrową technologią, snapchatem, instagramem, fejsbuniem i spalinami.

Ale spokojnie, kochani, ten mrożący krew w żyłach horror kończy się happy-endem. Babcia, gospodyni domu, podsłuchująca rozmowę kochającej rodziny, zamiast przywitania rzuca na wstępie, że ma tu szybki internet. Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Mamy sielankę, euforię, uściskom i buziakom nie ma końca. Piękna miłość. Babcia jeszcze nie zdążyła wszystkich wyściskać, kiedy – widoczna na zdjęciu zahipnotyzowana mamuśka z obłędem w oczach – już się oddala w nieznanym kierunku, buszując po necie w smartfonie. Co się będzie pierdolić w jakieś zaściankowe, pisowskie ,,a jak tam zdrówko” albo ,,co u ciebie”.

2. Reklama Toffifee.

Ojciec z dziećmi siedzą na kanapie, wpatrzeni w laptopy, tablety i smartfony. Ich życie rodzinne i interakcja ogranicza się do wzajemnego podpierdalania sobie tlenu. Nagle do domu wchodzi matka. Nikt nie reaguje. Matka wita się z nimi. Znowu głucha cisza. Matka, nie zawracaj dupy, mam zapierdol na fejsie.

Kochający mąż na sekundę odrywa wzrok od ekranu i bez słowa posyła małżonce szybki uśmiech z gatunku ,,masz i odpierdol się”. Domyślnie: ,,idź lepiej gary pozmywać bo nie ma w czym latte zaparzyć”.

Olana matka jednak nie daje po sobie poznać, że zabolało ją, że wszyscy w domu mają ją w absolutnej dupie i że nie była dla nich ważna choćby na tyle, żeby złożyli usta i wyartykułowali z gardła słowo ,,cześć”. O ,,cześć mamo” albo ,,cześć kochanie” nie wspominając.

Uśmiechnęła się, poszła do kuchni i… wysłała rodzince zdjęcie czekoladek Toffifee. I nagle wzruszający moment, chwytający za serce jak Platforma za OFE a tonący Michnik za brzytwę. Kochająca rodzinka rzuca się do kuchni, podjada słodycze i posyła kobiecie pełne miłości spojrzenia i uśmiechy.

Miłość rodzinna lansowana jako towar uzależniony od dostępu do technologii lub czekoladek.

Witamy w Nowym, Wspaniałym Świecie.

1 thought on “Miłość jako towar zamienny”

  1. arcy napisał(a):

    często nas to wkurza z małżonką. bardzo celne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *