Między dyplomacją a prawdą historyczną

To Abraham Gancwajch, Żyd urodzony w Częstochowie. Był działaczem syjonistycznym i dziennikarzem. Wyjechał do Austrii, wrócił na rok przed wybuchem wojny, założył w Łodzi – wydawane po polsku – pismo ,,Wolność”, o wymowie jawnie antyhitlerowskiej. Pismo było prenumerowane przez wielu Polaków i Żydów.

Wybucha wojna. Gancwajch, zamiast walczyć z okupantem lub uciekać, natychmiast udaje się do przedstawicieli władz najeźdźców, i… powołuje się na znajomości w tajnej Służbie Bezpieczeństwa SS, w tym na zakonspirowanego agenta o nazwisku Ohlenbusch, bliskiego przyjaciela. Ta jednostka organizacyjna miała za zadanie zdobywanie informacji o wrogach ideologii nazistowskiej w krajach Europy. Ta sama jednostka odpowiadała za przeprowadzenie prowokacji gliwickiej, mającej w światowej opinii publicznej przedstawić Polskę jako agresora, który napadł na Niemcy. Przeciw naszemu narodowi posługiwano się bezczelnym kłamstwem 80 lat temu, i równie bezczelnym kłamstwem posługuje się przeciw nam dzisiaj. Jeśli ktoś jeszcze się nie wybudził z pigułki gwałtu, którą nam zbiorowo zaaplikowano – najwyższa pora, pobudka.

Gancwajch przekazuje gestapowcom pełną listę Polaków i Żydów, którzy prenumerowali wydawaną przez niego antyhitlerowską gazetę ,,Wolność”. Jak w 1970 roku pisał na emigracji Stefan Nowicki – wszyscy prenumeratorzy na podstawie ich danych adresowych zostali wytropieni i aresztowani w celu wymordowania ich. Nie dysponujemy danymi dotyczącymi tego ilu z nich zamordowano – można przypuszczać, że wszystkich.

W nagrodę za to, że Gancwajch wydał na śmierć własnych rodaków, i Polaków, którzy przygarnęli jego naród, gdy odrzucała go reszta Europy – otrzymał od Niemców intratną posadkę jako kolaborant. Żył w luksusie. Na początek dostarczał co tydzień raporty wymierzone przeciwko swoim rodakom. Następnie założył legendarną ,,Trzynastkę”, organizację służącą kolaboracji w getcie, kierował też inną kolaboracyjną jednostką – ,,Żagiew”. Wydawał dla mieszkańców getta broszury zachęcające do pełnej współpracy z niemieckim najeźdźcą. Opowiadał się za wysłaniem Żydów na Madagaskar. Jego szwagier był szefem kolaborantów na Górnym Śląsku, a także m.in. w getcie w Sosnowcu.

Gancwajch stał też na czele misji specjalnej na zewnątrz getta – przewodził grupie kolaborantów, którzy podawali się za podziemną organizację żydowską walczącą z okupantem. Zdobywając w ten sposób zaufanie, wydawał Niemcom na śmierć Polaków ukrywających Żydów.

Ciążył na nim wyrok śmierci z organizacji podziemnych. Informacje o jego losie urywają się w roku 1943. Niektórzy twierdzą, że ten żydowski sługus niemieckich zbrodniarzy, w ramach podziękowania od swoich panów został wywieziony do obozu koncentracyjnego i zamordowany, tak jak jego równie sprzedajny szwagier. Ciekawostką jest jednak, że nikt nie potrafi podać daty jego śmierci. Nie dziwi więc, że namnożyło się sporo teorii spiskowych, których wiarygodność jest właściwie niemożliwa do zweryfikowania – miał jakiś czas ukrywać się, po czym wyemigrować do Izraela, lub – jak całe rzesze innych Żydów – współpracować z radziecką wersją SS, czyli – NKWD.

Sorry za ten wpis, Panie Prezydencie. Pewnie nazwałby go pan ,,niezręcznym”, jak wypowiedź Morawieckiego w Monachium. Nic nie poradzę – dyplomacja dyplomacją…

…a prawda – prawdą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *