Druga strona medalu

Kolejna antypolska akcja w muzeum POLIN, na które z naszych podatków poszło ponad 90 milionów złotych. Tym razem w muzeum – promocja kolejnej antypolskiej książki Barbary Engelking, byłej żony Michała Boniego.

To ta sama, która na temat śmierci powiedziała jedne z najbardziej szokujących słów jakie kiedykolwiek usłyszano w debacie publicznej: ,,Dla Polaków śmierć to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z najwyższym”. Czyli że Żydzi według niej umierali, a Polacy zdychali. Jak psy albo świnie. Po takich słowach tej kobiecie powinno się w trybie pilnym odebrać paszport, obywatelstwo i prawo do pobytu w kraju – gdyby była mowa o faktycznie szanującym się kraju, ale cóż: to Polska. To XXI wiek. Tu jej za to prędzej grozi pomnik niż deportacja.

W każdym razie, Engelking napisała następną antypolską książkę opisującą złych Polaków prześladujących wspaniałych Żydów, i to kolejna okazja dla muzeum Polin, żeby siać antypolską propagandę. Bo to muzeum nie powstało dla dialogu. To muzeum powstało dla monologu – skrajnie zakłamanego monologu. Wydano potworne pieniądze z naszych podatków, żeby pluć nam w twarz i przedstawiać skrajnie propagandową wersję historii.

Ktoś to musi odkręcać i pokazywać drugą stronę medalu.

Przedstawiałem tu już sporo faktów, na które ,,Wyborcza”, TVN, Cieleckie, Stuhry, Hollandy, Poliny i inne rabiny zamykają oczy i zatykają uszy, zakrzykując to hasłem: ,,Mądrzejsze jest nie wspominać o tem”. Dziś przedstawiam kolejne. Z tysięcy podobnych.

,,Podczas okupacji radzieckiej wypłynęły na wierzch różnego rodzaju męty społeczne. Mianując się komunistami, oszuści wkładali na lewe ramię czerwone opaski, wiedząc, że władza radziecka jest im przychylna. Zamiast pracować, całymi godzinami przesiadywali na mityngach. W partii byli przede wszystkim Żydzi i Ukraińcy i ci stanowili szczególnie niebezpieczny element dla społeczeństwa polskiego, gdyż byli donosicielami i pracowali dla NKWD. (…) Wielu inteligentów narodowości żydowskiej uciekało przed Niemcami z sowiecką armią. Wraz z inteligencją uciekali ludzie-szumowiny, siejący postrach i stanowiący plagę pozostałej spokojnej polskiej ludności zastraszonej podczas okupacji sowieckiej. Uciekający zdawali sobie sprawę, że muszą się ewakuować, byli to tak zwani czerwoni, do nich należały różnego rodzaju męty społeczne, złodzieje, bandyci pasożytujący na krzywdzie ludzkiej, margines społeczny. Należeli do Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, a także do Komunistycznej Partii Polski. Byli także wśród nich bezpartyjni, w większości pracujący na usługach NKWD. Współpracowali z miejscową sowiecką władzą nad systematycznym wyniszczaniem narodu polskiego, zajmując się przeważnie donosicielstwem, informując pracowników NKWD, kim kto był przed wojną, na jakim stanowisku pracował, do jakich partii należał, jak przed wojną był nastawiony do Związku Radzieckiego, czy jawnie lub skrycie nie agitował przeciwko Rosjanom, czy przed wojną nie zwalczał partii komunistycznych lub prześladował ludzi o lewicowych poglądach i jakie są jego poglądy polityczne w obecnej chwili, czyli po zajęciu wschodnich ziem polskich przez Armię Czerwoną.” (Adam Żarski, ,,Okupacyjne wspomnienia”).

,,W lutym 1940 roku dowiadujemy się o pierwszych deportacjach. W nocy z 12-go na 13-go kwietnia i nas dopada ten los. Nie zapomnę przeraźliwego stukania kolbami karabinów w okiennice. Z piętra zbiega ciocia i przerażona pyta: „Kto tam?” Pada odpowiedź: „odkroj dwiery! – my do Brzezickiej”. Po chwili wpada do sypialni dwóch sowieckich wojskowych, jeden miejscowy Ukrainiec i jeden Żyd. Wszyscy uzbrojeni. Mnie i siostrę postawiono pod ścianą. Jeden z wojskowych wymierzył w nas karabin, a drugi i ich miejscowi pomocnicy przystąpili do rewizji żądając od mamusi broni ojca. Jednocześnie wyznaczono pół godziny na spakowanie niezbędnych rzeczy, ubranie się i sprzątnięcie mieszkania.” (Alicja Dawidowicz).

,,Następnego dnia rano niemiecki oficer, który poprzedniego dnia rozmawiał z matką i ze mną, szedł w stronę stojącego motocykla z przyczepą. Miał zamiar zapalić silnik, kiedy nieoczekiwanie podszedł do niego Żyd mieszkający niedaleko naszej ulicy i poprosił o leżącą w przyczepie motocyklowej bluzę od polskiego wojskowego munduru. Niemiec nic nie mówiąc sięgnął po nią i dał mu ją. Po chwili wetknął kluczyk do stacyjki i chciał już odjechać, kiedy zauważył, że Żyd zaczął ostentacyjnie odrywać od munduru guziki wojskowe z polskimi orzełkami, a następnie rzucać je na ziemię i deptać nogami. Oburzony tym uczynkiem niemiecki oficer podszedł do Żyda, następnie wymierzył mu siarczysty policzek i wyrwał z rąk jego darowaną mu poprzednio bluzę i ze złością rzucił do przyczepy, a Żydowi kazał podnieść z ziemi guziki i również wrzucić je do przyczepy. Po czym oficer zapalił motor i odjechał za innymi Niemcami. Przypatrywałem się temu zajściu z moimi kolegami. Uznaliśmy, że niemiecki oficer słusznie ukarał Żyda za jego niecny postępek. Biliśmy brawo odjeżdżającemu oficerowi. Skarcony Żyd z opuszczoną głową opuścił miejsce zajścia. Nagle wszystkim nam zrobiło się przykro, gdyż zrozumieliśmy, że i Żyd pojął, jak haniebnie postąpił. Znaliśmy go od dawna. Przed wojną był lojalnym obywatelem wobec władz polskich i nieźle mu się powodziło. Ta niczym nie uzasadniona demonstracja nienawiści odegrana przed niemieckim oficerem budziła w nas nie tylko niezrozumienie, ale i wielką odrazę.” (Adam Żarski, ,,Okupacyjne wspomnienia”).

2 thoughts on “Druga strona medalu”

  1. kazgb napisał(a):

    Można różne rzeczy zarzucić Putinowi,ale inteligencją przerasta imbecyli z US gov. Trump swoim twittem tylko potwierdził ,że jest zwykłym kretynem.Może powinien raczej pracować jako odzwierny w synagodze.

  2. ember11 napisał(a):

    Nalezy publikowac wiecej podobnych wspomnien. Tlumaczyc na angielski i rozsylac po calym swiecie wlacznie z USA i Izraelem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *