Biedacką przyjaźń poznaje się w prawdzie

1. Trzy lata temu dziennikarka Magdalena Groń opisała historię, w której siedziała przy stoliku w kawiarni w Polsce i nagle kelner próbował na niej wywrzeć presję, żeby szybciej wyszła, bo pojawiła się spora grupa niemieckich turystów, którzy chcą tam usiąść. Polka poinformowała, że jak skończy pić kawę, którą zamówiła, to pójdzie. Nagle postanowił interweniować podburzony Niemiec, który po niemiecku zapytał jej, czy nie rozumie, że ich jest dużo i potrzebują jej miejsca. Odpowiedziała mu po polsku, że jesteśmy w Polsce i jak ma do niej sprawę, niech próbuje po polsku. Usłyszała: ,,Czy ktoś rozumie, co ta bezczelna polska kurwa do mnie mówi? Oni nigdy się nie nauczą.”

2. Wczoraj niemiecki ,,Der Spiegel” napisał, żeby ukarać sankcjami unijnymi zwykłych Polaków, bo ,,wiedzieli na kogo głosują”.

3. ,,Deutsche Welle” poinformowało dziś, że w sondażu dla mieszkańców Brandenburgii, 42% Niemców opowiedziało się za przywróceniem kontroli na granicy z Polską (większość, czyli 51%, była przeciw, ale te 42% i tak powinno szokować). Jednocześnie tylko 12% poinformowało, że czują się poszkodowani zniesieniem kontroli na tej granicy. Czyli czemu chcą przywrócenia kontroli i dalszego upokarzania Polaków, i traktowania każdego Polaka na granicy jak potencjalnego złodzieja lub przemytnika? Bo tak. Bo nie lubią Polaków. Imigranci, uchodźcy? Bierzemy taśmowo, wszystkich, jak leci, mogą mieć po 5 paszportów i 7 nazwisk, wysadzać się w powietrze i ssać socjal, nie szkodzi. Polacy? HALT! DOKUMENTY!

Z dedykacją dla pożytecznych idiotów Niemiec, czyli wyborców zamontowanych w Polsce partii broniących niemieckiej racji stanu, i odbiorców niemieckich mediów dla Polaków, którym od dziesiątków już lat wmawia się, że nie ma sensu patrzeć w przeszłość, i że Niemcy to nasi serdeczni przyjaciele, a pisowce i narodowce próbujo popsuć tę piękną przyjaźń.

Wczoraj ,,wielka przyjaźń”, dzisiaj: karać przyjaciół za wynik wyborów. Przyjaciel to nie jest ten, z którym dobrze ci mija czas przy piwie. Przy piwie może ci dobrze minąć czas nawet z obcym gościem, którego, po wytrzeźwieniu, nigdy więcej nie zobaczysz. Przyjaciel to ten, na którym możesz polegać w każdej sytuacji.

Użyję jeszcze jednej metafory.

Jeśli twój wczorajszy kochanek, z którym spędziłaś upojną noc, który szeptał ci do ucha czułe słówka i w którym się zakochałaś, wyszedł rano, nie odbiera telefonów i zostawił ci 50 zł na biurku, mam dla Ciebie złą wiadomość.

To nie była miłość.

1 thought on “Biedacką przyjaźń poznaje się w prawdzie”

  1. Hektolitr Decybella napisał(a):

    Potwierdzam te informacje.Trochę pojeżdziłem po świecie i zawsze gdy spotykałem się z Niemcami to natrafiałem na ukrytą niechęć .Kiedyś w hotelu na wyspie Korfu ,byliśmy tam jedną z dwóch rodzin polskich ,rozmawialiśmy na stołówce między sobą .Nie mówiliśmy ani głośno ani cicho .Mówiliśmy normalnie .Niemcy siedzący przy sąsiednich stolikach spojrzeniami dawali nam do zrozumienia że drażni ich nasz język.Sami rozmawiali jak to oni bardzo głośno .Tak było przez cały tydzień .Po tygodniu dojechali Francuzi .Dużo Francuzów .My rozmawialiśmy tak jak wcześniej .Francuzom to nie przeszkadzało .Zmiana zaszła w Niemcach .Odczepili się od nas a sami zaczęli mówić szeptem.Powtórzę to Szeptem.Podczas innych podróży starałem sie zawsze wybierać takie miejsca gdzie Niemców jest mniej niż 40%.Jeśli jest ich więcej zepsują człowiekowi urlop.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *